Wpływ traumy prababki na kolejne pokolenia

Wpływ traumy prababki na kolejne pokolenia

Trauma transgeneracyjna

 

Pamięć przodków…

Około miesiąc temu na prowadzoną przeze mnie konsultację zgłosiła się młoda kobieta. Problem z jakim mierzyła się dziewczyna polegał na tym, że w jej rodzie mężczyźni odchodzą (umierają) zbyt wcześnie. Od kiedy urodziła syna zaczęła  obawiać się o jego życie …

Od traumy nie można po prostu odpocząć, tak jak to dzieje się w przypadku doświadczeń stresujących, które nie zostawiają po sobie tak głębokich przeżyć. W mojej pracy terapeutycznej widzę jak często traumatyczne przeżycia matek i losów ich rodzin ujawniają się szczególnie podczas porodu. To właśnie w tym czasie poprzez wody płodowe łączymy się z pamięcią przodków. Symbolicznie wody płodowe odzwierciedlają emocje matki. Sama WODA jest składnikiem każdej komórki i w związku z tym w swojej strukturze przechowuje informacje dotyczące wszystkiego, z czym zetknął się nasz organizm, w tym także jego reakcje (emocje). Wszystkie płyny ciała typu krew, sperma, osocze, limfa stanowią nośnik głębokich pokładów ludzkiej pamięci, w tym wspomnień związanych z przekazem rodowym.

Kiedy Magda dowiedziała się o śmierci brata była w 9 miesiącu ciąży. Wkrótce na świat przyszedł jej syn, który po zmarłym wuju otrzymał drugie imię. Dziewczyna jak większość z nas, rodząc dziecko nie miała pojęcia, o tym że w jej rodzie rozgrywa się transgeneracyjna trauma.

 

Genogram – graficzny schemat przekazów transgeneracyjnych

Bym mogła wyraźniej przyjrzeć się losom rodziny zaczęłam od rozrysowania genogramu. Na samym początku dało się zauważyć, że matka klientki rodząc czwórkę dzieci straciła dwóch synów. Osobami, które przeżyły były córki. W linii babci sytuacja przedstawiła się zupełnie inaczej. Problem ze śmiercią mężczyzn nie pojawił się, ale warto wiedzieć, że babcia wydając na świat dzieci, rodziła  tylko dziewczynki.

Moją uwagę przykuła tragiczna historia prababki (matki  babki ze strony matki). Kobieta w bardzo krótkim przedziale czasu straciła dwóch synów. Okazało się, że kiedy była w zaawansowanej ciąży z ostatnim, czwartym dzieckiem niespodziewanie trafiła do szpitala. We wspomnianym okresie, jej 4 letni syn Marek rozchorował się. Niewdzięczna ospa zaatakowała delikatne ciałko chłopca. Dziecko silnie przeżyło rozstanie z matką. Zanim prababce udało się wrócić, Marek zmarł. Wydaje się, że kumulacja ważnych wydarzeń tj.  poród syna i śmierć jego starszego brata były nie bez znaczenia dla zdrowia prababki. W niespełna 3 miesiące od wspomnianych wydarzeń, kobieta zaczęła chorować. Prababkę zaatakowało zapalenie płuc. Jego przebieg był na tyle dotkliwy, że ta zmarła.

By rodzina mogła w pełni uczestniczyć w ostatniej drodze prababki poprosiła o opiekę nad najmłodszym synem zmarłej, 3 miesięcznym Bartkiem – kuzynkę. Po powrocie z uroczystości okazało się, że zostawione  pod opieką dziecko – zostało uduszone…  Rodowa opowieść głosi, że niemowlę straciło życie w nikomu nie znanych okolicznościach….

 

Traumy pokoleniowe – rodowe brudy

Kiedy odkryłam nowe oblicze rodzinnej opowieści, postanowiłam wrócić do traumatycznych wydarzeń z życia matki klientki. Tym razem wyraźniej dostrzegłam, że kobieta nieświadomie odtwarza trudny los swojej babki. Podobnie jak ona urodziła czwórkę dzieci, w tym dwóch synów. W trakcie porodu ostatniego, matce pękła MACICA.

Pęknięta macica nawiązuje do symbolicznego „pęknięcia” w klanie rodzinnym. Mówi o dziecku, którego rodzicielka nigdy nie będzie miała… Wody płodowe są zielone. W tym przypadku symbolicznie odnoszą się do nieoczyszczonych w poprzednich pokoleniach  „rodowych brudów”.

Na świecie pojawia się chłopiec. Najmłodszy członek rodziny jest owinięty pępowiną. Wygląda na to, że matka podświadomie próbuje przytrzymać dziecko… W trakcie porodu dochodzi do niedotlenienia, a następnie do reanimacji. Zaczyna toczyć się walka o powrót do życia. Ku zaskoczeniu rodziny, póki co wszystko kończy się dobrze. Ostatecznie chłopak trafia do inkubatora. Rodzicielka, kiedy tylko może odwiedza ukochane dziecko. Odciąga pokarm i przywozi mleko.

Jednak któregoś dnia zupełnie nieoczekiwanie dochodzi do wypadku drogowego, w wyniku którego ojciec dziecka z dużymi obrażeniami ciała trafia do szpitala, a u matki pojawia się złamany nos.

Kiedy mały Mateusz osiąga wiek 3 miesięcy, podobnie jak syn prababki – umiera. Rodowa historia zatacza koło i czy ktoś tego chce, czy nie ta odtwarza się w kolejnym pokoleniu. Co ciekawe, różnica wieku między umierającym Mateuszem, a jego starszą siostrą (tu klientką Magdą) wynosi 3 lata.

3 w obliczu wspominanej rodziny staje się tzw. „magiczną liczbą”, syndromem rocznicy, która się wciąż odtwarza. W języku hebrajskim 3 symbolizuje litera „Gimel”, a w języku angielskim „Camel” (wielbłąd). Warto pamiętać, że w niektórych regionach kobiety w ciąży postrzegane są jako „wielbłądy”. Jedna z interpretacji liczby 3 odnosi się do wyjścia z domu, odejścia od matki. Takim pierwszym wyjściem z domu jest poród. Zablokowana „3” będzie w tym przypadku oznaczała problemy z porodemcesarskie cięcie, ciężki poród, poród z powikłaniami itp. Poza tym wielbłąd często jest przedstawiany jako symbol bogactwa. W tym ostatnim mieści się pojęcie dziedzictwa. Dziedziczymy – między innymi – historię swojego rodu.

Wracając do losów rodziny Magdy dowiadujemy się, że jej starszy brat Wojciech odebrał sobie życie w wieku 33 lat. Chłopak powiesił się na około miesiąc przed spodziewanym rozwiązaniem….

W oczach dziewczyny widać ogromną niezgodę na los brata. Kobieta jest zrozpaczona.  Po jej twarzy zaczyna spływać potok łez…

Kiedy łapie oddech zaczyna wspominać… Mówi o tym, że brata pochłonął hazard. Opowiada, że miał wiele długów, kredytów…. Czasami było i tak, że nachodził rodzinę wymuszając pieniądze.

Magda wyraźnie pamięta, że informacja o śmierci brata przyszła nagle, kiedy razem z z matką była na badaniach. Starsza kobieta, kiedy usłyszała wstrząsającą wiadomość z niedowierzaniem złapała się za głowę i na cały głos krzyknęła:

„Wojtek nie żyje….”

To było straszne, wręcz przerażające – wspomina klientka…

Kontynuując nawiązała do tego, że którejś nocy na kilka dni po śmierci brata zbudził ją przerażający dźwięk szurających po podłodze klapek. To były klapki, w których zwykł chodzić zmarły… Dziewczyna nie zastanawiając się zaczęła wołać leżącego obok męża:

„Wstawaj…. Słyszę jak Wojtek chodzi w klapkach po naszym domu”….

 

Stopa końsko-szpotawa jako wynik pokoleniowej traumy

Kilka tygodni później na świat przyszedł syn Magdy. Po swoim wuju dostał drugie imię. Niefortunnie główka dziecka w kanale rodnym zaczęła się źle wstawiać, wobec czego lekarz zdecydował o cesarskim cięciu. Mały mężczyzna urodził się ze stopą końsko-szpotawą. W związku z czym zaczęłam poszukiwać silnego stresu, przerażenia jakiego doświadczyła podczas ciąży matka.

Zrodziły się we mnie dwie hipotezy. Pierwsza dotyczyła zatrważającego krzyku matki dziewczyny na wieść o śmierci ukochanego syna. Magda skarżyła się, że ten był przerażający, wręcz nie do wytrzymania. Druga hipoteza, którą postawiłam związana z silnie doświadczonym stresem – to odgłos szurających po podłodze klapek, tych w których zwykł chodzić zmarły. Wybudzona przeraźliwym dźwiękiem Magda miała realistyczne poczucie, że zmarły przemieszcza się po domu..

Dziecko będące w łonie matki, kiedy odczuło jej przerażenie, strach wówczas przyjęło na siebie cały matczyny stres i nie czekając na rozwiązanie użyło swoich małych stópek i zaczęło uciekać. Chłopczyk  zapomniał, że wciąż przebywa w matczynym łonie. Podświadomie próbował ratować siebie i matkę. Po narodzinach nóżka malucha trafiła na 3 miesiące w gips. Co ciekawe wuj Wojciech w wieku 9 lat doświadczył wypadku, podczas którego na jego stopę stoczył się słup. Noga trafiła w gips.

Dla noworodka traumatyczny okazał się 3 miesiąc życia. Pojawił się tzw. SYNDROM ROCZNICY. Był to czas, kiedy dziecko zaczęło się dusić podczas infekcji dróg oddechowych. Maluch dostał wysokiej gorączki, a przy tym  drgawek, pojawiło się zapalenie oskrzeli i w zaskakująco szybkim tempie doszło do zmian w płucach… Chłopak zaczął dusić się podobnie jak wuj, który z bezsilności odebrał sobie życie zawiązując pętlę na szyi, dusił się jak najmłodszy brat matki owinięty pępowiną, dusił się jak 3 miesięczny synek prababci, który został uduszony….

W tym rodzie póki co wina  i odpowiedzialność nie została wzięta i uznana…  Przedstawiona historia pokazuje jak własna krew („rodowa pamięć”) może zadusić, zadławić…

Dbaj o siebie mamo…

Do pracy z traumą transgeneracyjną zapraszam przede wszystkim przyszłe mamy. Jeżeli ważne jest dla Was, aby trudny los przodków został uszanowany to po więcej szczegółów zapraszam do zakładki Psychobiologia Konsultacje. Dziękuję, za możliwość publikacji. Dane klientki oraz członków jej rodziny zostały zmienione. Wszystko po to, by  mądrość pochodząca z drzewa rodowego mogła służyć kolejnym pokoleniom.

 

O mnie

Nazywam się Katarzyna Jedlińska i pragnę zapewnić cię o tym, że moim życiowym powołaniem jest dbanie o zdrowie zarówno swoje, jak i innych. Kiedy żadna z metod medycyny konwencjonalnej nie przynosi ulgi, ja poszukuję rozwiązań. W skutecznej praktyce jaką prowadzę pomagam odnaleźć przyczynę choroby, po to byś mogła z SUKCESEM WRÓCIĆ do ZDROWIA.
error: Content is protected !!